XXXI. «RUSZAJ Z BOGIEM*
1
Przyszedł ktoś kiedyś i stanął pod progiem,
Mówiąc: „Bez chleba dziś jestem!..."
- Lecz odrzeczono mu słowem i gestem:
„Ruszajże z Bogiem!..."
2
Więc dalej ruszył po takiej nauce,
Westchnąwszy w sobie:
„Zaprawdę, nie wiem, co teraz już zrobię,
Tu zaś - nie wrócę..."
3
I lata przeszły, chleb znowu był tanim:
Raz księdza w drodze spotyka,
Który - szedł z Bogiem do paralityka;
Rusza on za nim.
4
Idzie - a drogę wskazują im wprawni
Ludzie (bo duża parafia),
Aż oto patrzy, że w miejsce utrafia,
Gdzie żebrał dawniej...
5
Więc nie wszedł w dom ów, tylko kląkł na progu,
Wołając: „Wszechmocny Panie!
Zmiłuj się nad nim, może nie był w stanie:
Któż równy Bogu?..."
6
Nie powiem dalej, bo może przelęknę -
To nadmienię tylko jeszcze,
Że - nie zmyślili sobie tego wieszcze,
Bo - zbyt jest piękne!