PÓŁ-LISTU
Więcej znajdziesz w lesie niźli w książkach.
Święty Bernard
Tyle i tak nieskończenie ważnych strun razem dotknąłeś, o! Emilianie, że zaprawdę nie dość tego biednego jedynego polskiego felietonu, którego pokorna powierzchowność ani do potomności przekazuje, ani dość uwagi zwraca współczesnych nam, aby weń odpowiedź całą wlać. Mam wszelako mistyczne (że tak je nazwę) przekonanie, że gdybyś w czeluście zapomnienia wrzucił wszystkie świata tego księgi i Herostratyczną podłożył je pochodnią, jeszcze by z nich kart wiele uleciało do ojczyzny swojej... tam... wysoko! Tak jest, dowody na to wieloliczne postawić by się dało...
Boleję naprzód, że wypowiedziałeś, iż od dwudziestu wieków, co opatrzne, a co fatalne, wyróżnić jeszcze niepodobna. Zmiłuj się, o! Emilianie, cóż to głosisz?... Że Mistrzowie Słowa usłyszawszy to (jeśli na swych wyżynach usłyszeli) milczą; snadź ufają zwycięstwu prawdy albo o słuchaczach wątpią, albo tego naszego nie podzielają przekonania, że jedyny dziennik narodowy wart jest tablic brązowych i diamentowego rylca ich... W czym czy słuszność mają albo nie? - tego żadna Literatura i krytyka, choćby M.G. albo W., nie osądzi, bo dziennik trwa dzień i przelata. Ale my, inne o słowie mając przekonanie, i że co innego pieśń śpiewać, a co innego SŁOWO śpiewać, my dajemy folgę piórom naszym... „Lepszy jest pies żywy aniżeli lew zdechły", powiada Salomon; tak poniekąd i SŁOWO. W tym też względzie i myśliciel-święty Bernard słowo rzekł, które na czele listu kładę, lubo sam ksiąg kilka z sobą wożę, a z jedną, jak zauważyłem, sypiam nawet...
Mnie to pono jakoby wolno było mówić o tej obowiązującej rozrzutności... toteż, jeśliby jaka jerozalemska dziewka pożaliła się bezpotomności wolu-minowej piszącego, powiedz, proszę, niech przejdzie się trochę tu i owdzie, pozbiera, pozszywa, obetnie równo i pozłoci z boków, a książkę, ba, i album niejeden, będzie mieć... ale na co, ciekawym? Wolałbym co innego, wolałbym nie zszyte - igłą, nicią - karty odzobaczyć. Inna jest pieśń śpiewać, a inna słowo śpiewać.
Nie mogę tego uważać za opatrzne, że ile razy o bezksiążkowość upominano piszącego, to zawsze ze strony nie czytających go. Na cóż książka? na co grób ten, litera? nie lepiejż, aby wyraźniej orzekli: „Pochowaj się!..."
Mówisz, że czynu trzeba przede wszystkim, czynu, o! Emilianie, do którego jak do Dantejskiej jakiej istoty się odzywam, z powodu iż nie wiem, ktoś jest i co zacz? choć zapewne Sordello mantovano!... po głosie poznaję... mantovano! Owóż, czynu, powiadasz; a toć półtora roku leżał tam rękopism o literaturze czynu, choć bez różnic wyraźnie okazanych od literatury bezczynnej, co autor na później zachował sobie.
Tak jest; tylko widzisz, o! Emilianie, że sam twierdzisz, iż czyn z słowa pochodzi; owóż należałoby najprzód literaturę czynu od literatury bezczynnej wyróżnić...
Potem nie zapowiadać, iż dwadzieścia wieków fatalnego od opatrznego wyróżnić nie są jeszcze w stanie. O Sordello! jakże tu pokornych pisarzy zgorszę, jeśli powiem: któż wie, azali od czego innego wywinięcie czynu ze słowa zacząć można? Jakże, mówię, zgorszę, jakże nie zawołają: „Owo bluźni dumą, który chce tu nam wykazować, którędy jest przystań
do wymarmurzenia kształtem onego to sumienia narodu, o którym niedawno ktoś tam śpiewał, i dziś już nie jest dziwolągiem, ale owszem starą rzeczą jak świat, którą każdy już dawno wiedział!..."
To też tak samo fatalne i opatrzne; to także taka stara rzecz, którą już każdy dawno wie.
I stara tak, jak np. przed-chrystianizm i po-chrystianizm..., jak np. rząd oparty na miłości, który jest błogosławieństwem Opatrzności, i rząd oparty na nienawiści, który jest fatalną plagą, karą; o czym z jednej strony ksiądz proboszcz z ambony reklamuje, z drugiej autor Naturalnej polityki Polski cywilnie wykłada. Spodziewam się więc, że każdy o tym wie. A mówię to dlatego, że jak co zaczniesz słowem (a nie pieśnią) śpiewać, to jesteś ideolog i nowator, a jak już dośpiewasz, to znów: „To nic nowego" -znów jesteś nienowator. Róbże, co chcesz! Ja myślę: westchnij w takim razie i nie zasmucaj się, ale wróć do chaty, książkę najgrubszą, jaką tam masz, rozrzuć palcem na poły i czytaj... Rozrzucam... czytam:
fW sprawiedliwości na prawo i na lewo.-}-
Święty Paweł, narodów apostoł.
A tu mnie zaraz spytasz, co znowu te dwa krzyże znaczą? - miałżebyś w arkana takie wierzyć, które znakiem i żywotem, a nie przezacnym druku wynalazkiem określają się?... Może w te, o których Aleksander, Amońskiego Jowisza syn, do pedagoga swego pisze, aby ich do jego śmierci nie publikował innym. O! cny Emilianie! środek znaczy po polsku sposób, a krzyż to przecięcie ziemskiej i nadziemskiej linii i znalezienie przeto środka.
Ale środek taki jest jeszcze pomiędzy dwoma innymi krzyżami, ostatecz-nościami, ekstremami... Między dobrym łotrem i złym łotrem, tak się wszystko na globie
od roku 786 (po założeniu Rzymu) a od 33 (ery naszej) wykonało. To cała polska polityka!
Tu zaśpiewam. Tobie i autorowi Zaweruchy, i wszystkim dobrej woli:
SŁOWOTWÓR t
Druk - gocka litera,
Litera umiera...
Tyś rzekł, o! Panie.
Jehowo, Jehowo,
Wracamy w Twe Słowo:
My bo Słowianie.
To słowo w bez-mowie,
Choć z niego przysłowie
I zmartwychwstanie!...
Lecz wznowią nowiny
Czyn z wszego PRZYCZYNY,
My - nie poganie...
Dwie głowy się zgłowi
Jednemu orłowi,
Co krzyżem stanie.
I tylko z tej strony,
Gdzie nienawrócony,
Lamentowanie!...
t
Chcesz czynu ze słowa,
To uważ, co chowa
To zaśpiewanie:
Nie stołków dwóch trzeba.
Lecz skrzydeł i nieba,
Stąd wykonanie...
Druk - gocka litera,
Litera umiera!
My - nie poganie!
P.S. Jak raczysz zachować w pamięci tę piosnkę, cny Emilianie, to drugą połowę listu przeszłe... boć chcesz czynu ze słowa!
C.K.N.